Gutkowscy

Kazimierz M. Gutkowski, Rawicze Gutkowscy z Gutkowic

W styczniu 2003 roku światło dzienne ujrzała monografia „Rawicze Gutkowscy z Gutkowic” autorstwa Kazimierza M. Gutkowskiego. Wydana została przez DiG w nakładzie 300 egzemplarzy.
Kazimierz M. Gutkowski to doktor nauk technicznych, autor podręczników dla inżynierów, profesor na uczelniach w Nigerii i Tanzanii, ekspert UNESCO. W latach 1992-1997 pełnił funkcję ambasadora Polski w Nigerii.
Zanim przejdę do omówienia rodowodu Gutkowskich, pozwolę sobie poruszyć dwie sprawy – języka i tytułów arystokratycznych. Jeżeli idzie o język, to niestety w kwestiach poprawności genealogicznej pozostawia on wiele do życzenia. Oto przykład ze strony 54, gdzie czytam: „żonaty z Wandą Walentyną Myszkiewicz herbu Leliwa, córką Ludwika syna Antoniego Jana i wnuka Jana z Winiar, syna Antoniego i Amalii z Niesiołowskich herbu Korzbok, córki Ferdynanda i wnuczki Mateusza, syna Władysława. Krystyna była siostrą Konrada i Tymoteusza Niesiołowskich”. I konia z rzędem temu, kto odgadnie, o co tu chodzi. Takich pogmatwanych i wieloznacznych zdań w książce jest kilka.
W sprawie tytułów. Na stronie 8 czytam z przerażaniem: „w końcu wieku XIV tytuł komesa przestał być już używany i poszedł w zapomnienie. Istnieje pogląd, że obecnie po sześciu wiekach, rodziny pochodzące od komesów, jak na przykład w rodzie Rawiczów potomkowie możnowładczych gałęzi rodu, mogłyby o tym przypomnieć, kładąc w herbie nad klejnotem koronę hrabiowską. Nie oznaczałoby to pretensji do samego tytułu, ponieważ w takim wypadku korona leżałaby na tarczy”. Czyli ujmując krótko – Ludgard hrabia Grocholski wiecznie żywy…
Na stronie 78 dowiaduję się, że jedna z gałęzi rodu przez podwójną kądzielę weszła w posiadanie sycylijskiego tytułu markizów Loffredo di Cassibilo. No cóż, nie znam się na włoskiej szlachcie i trudno mi stwierdzić, czy w tamtejszym systemie, w ogóle istnieje możliwość takiego dziedziczenia tytułów arystokratycznych.
Na stronie 61, autor zdumiał mnie kompletnie, pisząc, że w 1997 roku otrzymał od Ooni of Ife, nigeryjskiego władcy tradycyjnego „tytuł Chiefa Olokun Gbadero of Ife, odpowiadającego angielskiemu tytułowi earla (hrabiego).” Od kiedy to murzyńscy kacykowie mogą nadawać tytuły wywodzące się z europejskiego systemu feudalnego???
Genealogia Gutkowskich została oparta na wywodach szlachectwa, jakie rozmaici nosiciele tego nazwiska, przedstawili w Heroldii Królestwa Polskiego w połowie XIX wieku, dowodząc słusznie lub nie, iż pieczętują się herbem Rawicz. Całość zaś, autor uzupełnił kwerendą archiwalną, którą ograniczył do bardzo szerokich badań metryk kościelnych i stanu cywilnego. Swe poszukiwania obudował wypisami z ksiąg sądowych ziemskich i grodzkich oraz hipotek, zgromadzonych przez prof. Jerzego Łempickiego (a te jak wiadomo mają w przypadku rodów drobnoszlacheckich charakter bardzo przypadkowy).
Fakty są następujące: w dawnym województwie płockim, w powiecie raciążskim, są dwie wsie Gutkowo-Wity i Gutkowo-Fije. Stanowią one gniazdo rodu Gutkowskich herbu Puchała (o których autor wspomina, herb podając zresztą za Łempickim i Wittygiem). Ród ów drobnoszlachecki, dziedziczył na niewielkich poszatkowanych cząstkach położonych na obszarze swego macierzystego powiatu. Przekonać się można o tym choćby z lektury rejestrów podatkowych czy ksiąg płockich grodzkich wieczystych. Dla przykładu w 1676 r. na wsi Gutkowo-Wity dziedziczyli: Jakub Gutkowski, Tomasz Morawski, Jan Przeciszewski, Wojciech Gutkowski, Jan Gutkowski, Mikołaj Gutkowski, Andrzej Gutkowski, Adam Gutkowski i Wojciech Gutkowski. Tylko ten ostatni posiadał komornika z żoną. Pozostali – uboga szlachta bezkmieca.
W XIX wieku dwie gałęzie rodu Gutkowskich, dzięki własnej przedsiębiorczości i zapewne finansowemu wsparciu dwóch dostojników kościelnych w rodzie (jeden arcybiskup, jeden kanonik) doszły do pozycji szlachty folwarcznej. Pierwsza z nich, do której należy autor legitymowała się przed Heroldią Królestwa Polskiego nieprawidłowo z herbem Rawicz. Choć, co ciekawe, członek tej gałęzi arcybiskup Jan Marceli podawał, że jest herbu Lubicz!
Ponieważ autor przeświadczony jest o słuszności wywodu z herbem Rawicz, zbudował całkiem odmienną genealogię swego rodu. I tak w książce opisuje on dzieje możnowładczego czeskiego rodu Wrszowców, który z powodów politycznych osiadł na Mazowszu południowo-zachodnim nad rzeką Rawą w początkach XII wieku. Ukazuje on dalej moment wydzielania się z niego kilku rodzin szlacheckich, w tym Gutkowskich vel Gotkowskich z Gotkowic. Genealogia ich urywa się z końcem XVI w. (choć, ciekawe, że jej ostatni przedstawiciele są u Bonieckiego notowani z herbem Jeleń, a nie Rawicz!).
Następnie autor prezentuje genealogie Gutkowskich zamieszkałych w ziemiach sandomierskiej i czerskiej, które hipotetycznie powiązuje z pierwszą częścią swej monografii. W końcu dochodzi do „linii płockiej”, czyli tej, z której się wywodzi. Ale tu mamy do czynienia z istnym kuriozum. Dwaj przedstawiciele tej linii i założyciele dwóch gałęzi, Mikołaj dziedzic części Gutkowo-Wity i Andrzej dziedzic części sąsiednich Charzyna-Rogali, typowi zagrodowcy to… wedle hipotezy autora potomkowie folwarcznej linii sandomierskiej, a wcześniej możnowładztwa z okolic Rawy! Na stronie 31 czytam z zażenowaniem ”przodkowie Mikołaja i Andrzeja nie są znani dokumentom archiwalnym ziemi płockiej, w której występuje wielu Puchałów Gutkowskich, wywodzących się z Gutkowa pod Raciążem. Wydaje się, że obaj, tak Mikołaj, jak i Andrzej nie posiadali na tamtym terenie własnych dóbr i wżenili się w dobra należące do żon. Mikołaj ożeniony z Ewą Gutkowską herbu Puchała, wszedł w posiadanie dóbr Gutkowo-Wite (w drugiej połowie XIX wieku po podziałach, było jeszcze 290 ha), Andrzej żonaty z Teresą Charzyńską herbu Szeliga, wszedł prawdopodobnie we współposiadanie dóbr Charzyny-Rogale”. Nic bardziej naiwnego!!! A może raczej jest to typowy efekt opracowywania genealogii pod z góry ustalone założenia.
Jeszcze w sprawie owych 290 hektarów. Jest to obszar całej wsi Gutkowo-Wity, która od swych początków miała charakter drobnoszlachecki. Przodek autora monografii był dziedzicem części, a nie całości (co jak podejrzewam sfabrykowano na potrzeby wywodu przed Heroldią Królestwa Polskiego – praktyka w owych czasach nagminna).
Podsumowując – polecam panu Gutkowskiemu bardzo gorąco wizytę w AGAD i przejrzenie ksiąg poborowych dla powiatu raciążskiego oraz ksiąg płockich grodzkich wieczystych. Materiały zebrane dotąd przez autora, choć bardzo obszerne i wartościowe dla ostatnich trzech stuleci, mieszają się z błędnymi hipotezami i wnioskami. Wielka to szkoda dla całości opracowania, tym bardziej, że zostało bardzo ładnie i estetycznie wydane.
© Adam A. Pszczółkowski (Warszawa) – „Verbum Nobile. Pismo środowiska szlacheckiego”, nr 15 : 2003, s. 93-94.